Miała to być rutynowa, choć długa podróż z Tatr na Pomorze Zachodnie. Dla pasażerów pociągu IC Podhalanin relacji Zakopane – Świnoujście kurs zamienił się jednak w prawdziwy horror. W przedziałach spędzili około20 godzin. Na gigantyczne opóźnienie złożyła się kumulacja nieszczęśliwych zdarzeń: tragiczny wypadek, przymusowy objazd i awaria techniczna. Oliwy do ognia dolał brak rzetelnej informacji ze strony przewoźnika.
Tragiczny początek podróży na węźle krakowskim
Problemy rozpoczęły się niedługo po starcie składu z Zakopanego. Gdy pociąg zmierzający do Świnoujścia dotarł w rejony stolicy Małopolski, ruch został całkowicie sparaliżowany. Powodem było śmiertelne potrącenie człowieka na węźle krakowskim.
Zgodnie z procedurami bezpieczeństwa, na miejscu wypadku musiały podjąć działania służby ratunkowe, policja oraz prokurator. Przez kilka godzin torowisko pozostawało zablokowane. Dla pasażerów IC Podhalanin oznaczało to początek wielogodzinnego oczekiwania na rozwój wypadków.
Objazd i kolejna plaga: Awaria lokomotywy
Aby wyjechać z zablokowanego węzła, przewoźnik podjął decyzję o skierowaniu pociągu na trasę objazdową. To rozwiązanie, choć konieczne, drastycznie wydłużyło czas i dystans podróży. Prawdziwy cios nadszedł jednak chwilę później.
Jakby nieszczęść było mało, w trakcie pokonywania alternatywnej trasy doszło do poważnej awarii lokomotywy. Skład Intercity został unieruchomiony na długie godziny w szczerym polu, czekając na sprowadzenie maszyny zastępczej.
– „Rozumiemy, że wypadki chodzą po ludziach i pewnych sytuacji nie da się przewidzieć. Ale utknąć na tyle godzin bez żadnej pomocy to przesada” – relacjonował jeden z oburzonych pasażerów, który jechał nad morze.
Chaos informacyjny i oburzenie podróżnych
Oprócz drastycznie rosnącego opóźnienia, które ostatecznie sprawiło, że dotarcie do Świnoujścia zajęło ponad dobę, pasażerowie skarżyli się na fatalną komunikację. Według relacji osób znajdujących się na pokładzie IC Podhalanin:
-
Komunikaty z głośników były rzadkie i mało precyzyjne.
-
Obsługa pociągu nie potrafiła podać nawet szacowanego czasu ruszenia z miejsca.
-
Większość informacji podróżni musieli czerpać na własną rękę z aplikacji mobilnych i internetowych portali dla pasażerów.
Wielu pasażerów podkreślało, że w XXI wieku standardem powinno być natychmiastowe i transparentne informowanie o statusie podróży oraz zapewnienie odpowiedniego wsparcia (wody, posiłków regeneracyjnych) przy tak ekstremalnym opóźnieniu.
Co przysługuje pasażerom za gigantyczne opóźnienie?
Warto przypomnieć, że w przypadku tak ogromnych opóźnień pasażerom przysługują konkretne prawa unijne. Przy opóźnieniu powyżej 120 minut podróżni mają prawo do zwrotu 50% ceny biletu. Dodatkowo przewoźnik ma obowiązek zapewnić napoje i posiłki, jeśli są one dostępne w pociągu lub na stacji.
Wielu pasażerów pechowego składu zmierzającego do Świnoujścia zapowiada już walkę o odszkodowania oraz zwrot pełnych kosztów za stracony czas i nerwy.
Ewyspiarz.info


