Konsultacje społeczne nad Strategią Rozwoju Miasta Świnoujście do 2050 rzeczywiście zakończyły się sporą aferą – niską frekwencją i ostrą krytyką, zwłaszcza ze strony pisarza Jarosława Molendy, który nazwał całe przedsięwzięcie „blamażem”.
Z dostępnych informacji (głównie lokalne media jak Głos Miasta Świnoujście i relacje na Facebooku) wynika, że:
- Spotkania konsultacyjne ruszyły w połowie lutego 2026 (17–19 lutego w MDK i innych miejscach).
- Frekwencja była dramatycznie niska – na pierwszym spotkaniu w dużej sali teatralnej MDK pojawiło się tak mało osób (głównie radni i urzędnicy), że kolejne przeniesiono do małej salki w Galerii Art.
- Jarosław Molenda (znany świnoujski pisarz, autor wielu książek o historii miasta, regionu i morzu) skrytykował organizatorów bardzo ostro. Nie zostawił suchej nitki na sposobie przeprowadzenia konsultacji – brak promocji, zła organizacja, brak realnego zaangażowania mieszkańców. Podkreślał, że to nie wina mieszkańców, tylko władz i firmy przygotowującej strategię (konsorcjum z Instytutem Badawczym IPC i innymi).
To nie pierwszy raz, gdy konsultacje w Świnoujściu kończą się niskim zainteresowaniem – podobne zarzuty padały przy poprzednich strategiach czy planach miejscowych. Mieszkańcy często narzekają, że takie spotkania to „fasada”, a decyzje i tak zapadają wcześniej.
Co dalej z konsultacjami?
- Władze miasta ogłosiły, że pierwszy cykl spotkań się zakończył, ale będą kolejne – planowane na maj 2026.
- Nadal działa ankieta online – każdy może wypełnić i wpłynąć na dokument (linki pojawiają się na stronie urzędu i w mediach lokalnych).
- Strategia ma określić, czy Świnoujście w 2050 będzie przede wszystkim uzdrowiskiem, wielkim portem, bazą wojskową NATO, centrum turystycznym, czy miksem wszystkiego. Kluczowe tematy: infrastruktura wojskowa (wpływ na życie codzienne), demografia, turystyka, port, edukacja, zdrowie.
Pan Jarosław Molenda ma rację w jednym – jeśli konsultacje mają być czymś więcej niż obowiązkiem urzędniczym, to trzeba je robić porządnie: szeroka promocja (media, plakaty, social media, SMS-y do mieszkańców), ciekawe formy (nie tylko nudne prezentacje), realny wpływ na dokument, a nie „wysłuchanie i schowanie do szuflady”.
A Wy co o tym myślicie? Byliście na tych spotkaniach? Uważacie, że niska frekwencja to wina mieszkańców („nikt się nie interesuje”), czy organizatorów („zrobili wszystko, żeby nikt nie przyszedł”)? I czy w ogóle taka strategia do 2050 ma sens w tak dynamicznie zmieniającym się mieście jak Świnoujście?
Tekst: ewyspiarz.info
Świnoujscie Wiadomości ze Świnoujścia i okolic

