Polska scena polityczna i prawna nie przestaje zaskakiwać zwrotami akcji. W centrum ogólnopolskiej dyskusji powrócił przepis sprzed lat, który swego czasu posłużył do przeprowadzenia kluczowych zmian w Trybunale Konstytucyjnym. Mowa o art. 21 ust. 2 Przepisów wprowadzających ustawę o organizacji i trybie postępowania przed TK. Dziś ten sam paragraf – uchwalony przez Prawo i Sprawiedliwość – staje się obiektem analiz prawników i publicystów, którzy stawiają pytanie: czy może on posłużyć do legalnego usunięcia ze stanowisk m.in. Bogdana Święczkowskiego i Andrzeja Sochańskiego?
Czym jest art. 21 ust. 2 i skąd się wziął?
W grudniu 2016 roku ówczesna większość parlamentarna stanęła przed wyzwaniem wyłonienia kandydatów na prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Aby uniknąć problemów z bojkotami i brakiem pełnego kworum, wprowadzono przepis o następującej treści:
„Dla ważności Zgromadzenia Ogólnego zwołanego w celu wyboru kandydatów na prezesa wymagana jest jedynie obecność sędziów, którzy stawili się na posiedzeniu.”
Dzięki temu rozwiązaniu kluczowe decyzje mogły zapadać w gronie znacznie mniejszym niż pełny skład sędziowski. Krytycy tamtych zmian wskazują dziś na potężną ironię: regulacja zaprojektowana jako doraźny mechanizm wciąż funkcjonuje w systemie prawnym i teraz może zostać odwrócona przez opozycję oraz środowiska prawnicze dążące do porządkowania struktur państwowych.
Podwójny standard czy legalna furka prawna?
Wokół legalności obsadzenia kluczowych stanowisk narasta spór konstytucyjny. Obóz związany z dawną władzą oraz Pałac Prezydencki regularnie podnoszą argumenty o rzekomych brakach kworum, wadliwości zwoływanych posiedzeń i niedotrzymaniu wymogów ustawowych przy podejmowaniu uchwał.
Eksperci i zwolennicy rozliczeń wskazują jednak na prosty mechanizm retorsji prawnej:
-
Brak argumentu o kworum: Skoro standardy wyznaczone przez sam PiS dopuszczały podejmowanie decyzji przez sędziów, „którzy stawili się na posiedzeniu”, podważanie legalności analogicznych posiedzeń zwołanych obecnie przez legalne kierownictwo staje się niespójne.
-
Symetria działań: Krytycy obecnego stanu prawnego w strukturach sądownictwa podkreślają, że reguły gry stworzone dekadę temu przez prawicowe ugrupowanie mogą posłużyć do oczyszczenia urzędów z osób uznawanych za nominatów politycznych.
Polityczny rykoszet czy precedens?
Sytuacja ta pokazuje, jak skomplikowane i wielowarstwowe bywają konsekwencje stanowionego naprędce prawa. Przepis, który miał zagwarantować realizację doraźnych celów politycznych w 2016 roku, dziś funkcjonuje jako bumerang. Niezależnie od dalszych rozstrzygnięć sądowych i politycznych, sprawa art. 21 ust. 2 pozostaje jednym z najbardziej spektakularnych przykładów tzw. „ironii legislacyjnej” w historii polskiej transformacji ustrojowej.
