Elektronika
Rafał TRZASKOWSKI z czym idzie do wyborów 2025
Jaki ma Rafał TRZASKOWSKI program, z którym idzie do wyborów prezydenckich 2025 roku? Co proponuje Rafał TRZASKOWSKI wyborcom? Jakie zapowiedzi Rafała TRZASKOWSKIEGO jak dotąd zostały najbardziej zauważone?
Rafał TRZASKOWSKI jest politykiem rządzącej dziś partii – Platformy Obywatelskiej, od 2020 r. jest wiceprzewodniczącym tego ugrupowania. Jest także prezydentem Warszawy.
Po pierwsze: liberalizacja prawa aborcyjnego
Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej i prezydent Warszawy jest zwolennikiem liberalizacji prawa aborcyjnego. W grudniu 2024 r. Rafał TRZASKOWSKI zapowiedział, że jeśli to on wygrywa wybory prezydenckie w 2025 r. to po objęciu urzędu głowy państwa jednym z jego głównych celów będzie poszerzenie dostępu do aborcji.
Mimo tego, że wielokrotnie dowodził, iż jako prezydent Polski podpisałby ustawę zmieniającą prawo aborcyjne, to jednocześnie stwierdził, że do skutecznej realizacji tego celu będzie potrzebował większości sejmowej – dając tym samym do zrozumienia, iż może dojść do pewnych komplikacji w realizacji jednego z najbardziej oczekiwanych przez progresywistyczny elektorat postulatów.
„Ja jasno mówię, że podpiszę taką ustawę. Natomiast musimy zbudować większość parlamentarną. Teraz jej nie ma, ale to dlatego, że niektórzy się chowają za prezydentem Dudą i mówią, że nie będą podejmowali tak trudnej decyzji w związku z tym, że prezydent Duda i tak zablokuje jakąkolwiek zmianę przepisów. Jeżeli zniknie ten pretekst, to mam nadzieję, że uda się zbudować większość do zmiany przepisów antyaborcyjnych. […] Mam nadzieję, że presja na tych, którzy dzisiaj nie chcą się przyczynić do liberalizacji tych średniowiecznych przepisów antyaborcyjnych, będzie tak duża, że dużo łatwiej będzie zbudować większość w obecnym Sejmie” – mówił w grudniu 2024 r. Rafał TRZASKOWSKI.
Po drugie: nagła zmiana podejścia do zjawiska nielegalnej imigracji przed wyborami
Mimo tego, że jeszcze w 2015 r. Rafał TRZASKOWSKI popierał politykę otwartych drzwi dla nielegalnych imigrantów – określanych mianem „uchodźców” – z państw trzeciego świata, to niedawno polityk zmienił swoją perspektywę względem tej kwestii. Dziewięć lat temu, pełniący wówczas jeszcze funkcję wiceministra spraw zagranicznych Rafał TRZASKOWSKI twierdził, iż Polska powinna przyjąć nielegalnych imigrantów z Syrii i Erytrei.
Z kolei w 2021 r. już jako prezydent miasta stołecznego Warszawy popierał on udzielanie pomocy migrantom ściągniętym przez władze Białorusi. Od momentu powrotu Platformy Obywatelskiej do władzy Rafał TRZASKOWSKI zrewidował jednak swoją optykę na problem nielegalnej imigracji – teraz dla niego priorytetem jest bezpieczeństwo oraz silne stawianie oporu hybrydowej agresji takiej jak ta w wydaniu Mińska.
„Kwestia bezpieczeństwa, zabezpieczenia naszej granicy będzie absolutnie fundamentalnym, o ile nie najważniejszym tematem kampanii, oprócz oczywiście kwestii, które są zawsze dla Polek i Polaków najważniejsze, czyli poziomu życia, kwestii inflacji. To temat zawsze numer jeden, ale bezpieczeństwo jest fundamentalne i trudno o tym nie mówić w dzisiejszej sytuacji geopolitycznej, kiedy toczy się wojna za naszą wschodnią granicą” – mówił w październiku 2024 r. Rafał TRZASKOWSKI.
„Niestety, dziś nie mamy do czynienia z presją migracyjną, która byłaby samoistna, lecz z elementem wojny hybrydowej. Rosjanie i Białorusini specjalnie używają tego elementu, żeby zagrozić naszej granicy, siać destabilizację i nas wszystkich straszyć. Dziś mówimy: granica będzie zabezpieczona. Wysyłamy w ten sposób sygnał całemu światu” – twierdził jesienią 2024 r. wiceprzewodniczący PO.
Po trzecie: nie dla złotówki, tak dla euro
Rafał TRZASKOWSKI jest zwolennikiem wprowadzenia euro w Polsce jeszcze w tym półwieczu. Chociaż polityk w trakcie kampanii wyborczych zaznaczał przy tym, iż data kiedy dokładnie euro miałoby stać się walutą Polski jest trudne do określenia, to w jego przekonaniu stanie to się w przeciągu najbliższych dwudziestu lat.
„Nikt nie chce w tej chwili wprowadzać euro. Prawdą jest to, że my, Polki i Polacy, zdecydowaliśmy o przyjęciu jej w Traktacie Akcesyjnym. Na szczęście, to my wybierzemy kiedy to się stanie. Może za 20 lat; a może dłużej lub krócej. Trzeba sobie powiedzieć: jeśli chcemy być bezpieczni, to jednym z najważniejszych argumentów jest przyjęcie euro, bo wszyscy przyjdą bronić kogoś, kto przyjął wspólną walutę. Dziś nie jesteśmy na to gotowi” – mówił Rafał TRZASKOWSKI 18 października 2024 r. podczas przedwyborczego spotkania w Bielsko-Białej.
Chociaż wiceszef Platformy Obywatelskiej od dawna popiera akcesję Polski do Strefy Euro, to wydaje się, że w porównaniu do jego poglądów z chociażby 2016 r. przed wyborami prezydenckimi 2020 r. a następnie przed wyborami prezydenkimi w 2025 r. nastąpiło pewne złagodzenie narracji – tj. nie opiera się ono już nadążeniu do względnie szybkiego zaprowadzenia euro nad Wisłą. W 2016 r. chociażby przekonywał, iż brak wejścia do Strefy Euro jest równoznaczny z marginalizacją znaczenia Polski w Unii Europejskiej. „Nie damy się zmarginalizować, dlatego musimy również mówić o tematach trudnych takich, jak wejście do strefy euro, bo my nie możemy sobie pozwolić na to, żeby być na marginesie Unii Europejskiej” – dowodził Rafał TRZASKOWSKI w 2016 r.
Cała Polska Naprzód!
Elektronika
Świnoujście sprzedaje kolejne promy. „Pytanie nie brzmi: czy, tylko za ile i kiedy” – mówi prezydent Joanna Agatowska
Proces reorganizacji miejskiej żeglugi wchodzi w kolejną fazę. 14 kwietnia minął termin składania ofert na zakup promu Bielik III, a w następnej kolejności pod młotek trafi Karsibór I. Jak podkreślają władze Świnoujścia, decyzje te są konieczne i wynikają z nowej rzeczywistości komunikacyjnej miasta po otwarciu tunelu pod Świną.
Sprzedaż jednostek jest nieunikniona
– Nie stawiamy pytania: czy, tylko: za ile i kiedy – mówi prezydent Świnoujścia Joanna Agatowska. Jej zdaniem proces ten powinien zostać przeprowadzony już wcześniej, ponieważ utrzymywanie pełnej floty promowej po uruchomieniu tunelu stało się ekonomicznie nieuzasadnione.
Podobnego zdania jest kierownictwo jednostki miejskiej odpowiedzialnej za eksploatację promów.
– Nakład środków, które armator musiałby wydać na remonty wszystkich siedmiu promów, byłby niewspółmierny do pożądanego efektu – podkreśla Krzysztof Górkiewicz, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich i Żeglugi w Świnoujściu (ZDMiŻ).
Docelowy układ: cztery promy, w tym dwa do materiałów niebezpiecznych
ZDMiŻ informuje, że w przyszłości na wyspę Uznam kursować będą:
- dwa zmodernizowane promy typu Bielik,
- dwa zmodernizowane promy typu Karsibór, przystosowane do przewozu materiałów niebezpiecznych.
Pozostałe jednostki – w tym Bielik III i Karsibór I – zostaną sprzedane.
Reorganizacja firmy: trudne, ale konieczne decyzje
Dyrektor Górkiewicz przyznaje, że zmiany są nieuniknione.
– Staramy się, aby wszystkie procesy związane z reorganizacją firmy przebiegły możliwie bezboleśnie, ale nie da się uniknąć trudnych decyzji – mówi. – By działać efektywnie, zmieniamy procedury i dokonujemy przeglądu zasobów, w tym pracowników – dodaje.
Wątpliwości wokół awarii Bielika II
W ostatnich tygodniach pojawiły się pytania dotyczące przyczyn awarii, do których doszło na niektórych jednostkach. Szczególnie głośno było o incydencie z 25 marca, kiedy to Bielik II uległ awarii, co spowodowało poważne utrudnienia i konieczność wprowadzenia autobusowej komunikacji zastępczej.
ZDMiŻ odpiera jednak sugestie, jakoby prom nie spełniał norm bezpieczeństwa.
– Bielik II to jednostka wysłużona, ale posiada wszystkie wymagane dokumenty i spełnia obowiązujące normy. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, mija się z prawdą – podkreśla dyrektor Górkiewicz.
Dodaje również, że obecne kierownictwo szczególną uwagę zwraca na jakość usług firm serwisujących promy. Rozważa także zwrócenie się do odpowiednich instytucji państwowych o pomoc w wyjaśnieniu marcowego incydentu.
– Decyzji w tej sprawie jeszcze nie ma – zaznacza.
Ogromne koszty po stronie miasta
Po otwarciu tunelu pod Świną utrzymanie przepraw promowych stało się zadaniem własnym gminy, a rząd nie przekazuje już na ten cel subwencji. To poważne obciążenie finansowe.
- 60 milionów złotych rocznie – tyle kosztuje utrzymanie obu przepraw,
- ok. 800 tysięcy złotych rocznie – to koszt wynagrodzeń załogi jednego promu.
W tej sytuacji – jak podkreślają władze – restrukturyzacja jednostki i dostosowanie jej do nowych wyzwań jest koniecznością.
Ewyspiarz.info
Elektronika
CZY POLSKA POWINNA BRAĆ PRZYKŁAD? USA deportuje Ukraińców w wieku poborowym.
W Stanach Zjednoczonych kończą się żarty. Administracja Donalda Trumpa weszła w nowy etap polityki migracyjnej, wysyłając jasny sygnał: pobyt to przywilej, nie prawo. Najnowsze doniesienia o deportacjach Ukraińców w wieku poborowym budzą ogromne emocje, ale i pokazują pragmatyzm Waszyngtonu.
Zasada za oceanem jest prosta: brak uregulowanego pobytu lub złamanie prawa oznacza powrót do ojczyzny. Efekty widać natychmiast – media donoszą, że ponad połowa deportowanych mężczyzn po przekroczeniu granicy trafia do punktów mobilizacyjnych, a stamtąd, po przeszkoleniu, na front. USA stawia sprawę jasno: bezpieczeństwo i porządek wewnętrzny są priorytetem.
Czy Polska wyciągnie wnioski?
W naszym kraju również nadszedł czas, by wprowadzić politykę zero tolerancji. Choć media coraz częściej informują o wydalaniu obcokrajowców popełniających przestępstwa, obecny system wciąż wydaje się dziurawy i zbyt powolny.
Dziś sytuacja często wygląda tak, że cudzoziemiec gromadzi długą listę wykroczeń, zanim machina urzędnicza w ogóle ruszy z miejsca. To błąd, który kosztuje nas poczucie bezpieczeństwa. System powinien być szczelny, surowy i błyskawiczny:
-
Jedno poważne wykroczenie? * Jedno złamanie prawa? * Werdykt: Natychmiastowy „aut” z kraju!
Gość w dom, ale na naszych warunkach
Stara polska gościnność nie może być mylona z naiwnością. Jeśli ktoś przyjeżdża do Polski, korzysta z naszego rynku pracy i infrastruktury, a jednocześnie nie szanuje polskiego prawa, traci mandat do przebywania w naszym społeczeństwie.
Bezpieczeństwo Polaków musi być na pierwszym miejscu – bez żadnych wyjątków i zbędnych procedur odwoławczych w nieskończoność. Polska powinna być domem dla tych, którzy chcą budować, a nie dla tych, którzy destabilizują spokój publiczny.
Co o tym sądzicie? Czy wzorem USA powinniśmy wprowadzić ekspresowe procedury odsyłania osób łamiących prawo do ich krajów pochodzenia? Czy system „jeden błąd i wyjazd” to jedyna droga do zapewnienia bezpieczeństwa?
Dajcie znać w komentarzach!
Ewyspiarz.info
Elektronika
Koalicja przykręciła Trybunałowi Konstytucyjnemu kurek z pieniędzmi.
W TK NIE WYPŁACONO pensji za luty. Pawłowicz: To szokujący atak na Polskę.
Część sędziów Trybunału Konstytucyjnego w drodze przedsądowego wezwania do zapłaty zwróciła się do Prezesa Trybunału o wypłatę zaległego wynagrodzenia – przekazał TK.
Brak wynagrodzeń dla sędziów TK – i dwóch orzekających tam dublerów – to efekt cięć przewidzianych w tegorocznej ustawie budżetowej. Rządowa koalicja nie zapisała w budżecie środków na wynagrodzenia czynnych sędziów TK. Uzasadniała to brakiem niezależności obsadzonego za rządów PiS Trybunału, w którym orzekają wadliwie wybrani dublerzy, a wśród legalnie wybranych sędziów są byli posłowie PiS.
Koalicja przykręciła Trybunałowi kurek z pieniędzmi, gdy nie udało się go zreformować, bo prezydent Andrzej Duda odesłał reformy do TK. Do tego Sejm nie wybiera do TK nowych sędziów, a premier nie ogłasza w dziennikach urzędowych żadnych wyroków Trybunału.
Wbrew oczekiwaniom PiS i samych sędziów, z pomocą TK nie przyszedł prezydent Andrzej Duda, który w połowie stycznia podpisał ustawę budżetową. Co prawda Duda zaskarżył w TK niekorzystne dla Trybunału przepisy, ale zrobił to już po ich podpisaniu i ustawa budżetowa weszła w życie. Zanim do tego doszło, finanse państwa opierały się na projekcie budżetu i za styczeń sędziowie jeszcze otrzymali pensje.
W ustawie budżetowej na 2025 r. zmniejszono środki dla Trybunału Konstytucyjnego i Krajowej Rady Sądownictwa — cięcia objęły wypłaty dla pracowników TK oraz KRS. Jeszcze w ub. roku szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Maciej Berek — mówiąc o projekcie budżetu — przekonywał, że finansowanie podmiotów, których legalność została podważona orzecznictwem międzynarodowych trybunałów, nie ma uzasadnienia.
W lutym Trybunał Konstytucyjny (Skarb Państwa) nie wypłacił sędziom wynagrodzeń. Zaległość Skarbu Państwa wobec sędziów TK wynosi aktualnie wysokość jednomiesięcznego wynagrodzenia (za miesiąc luty)” – poinformowało biuro prasowe Trybunału. Informację przekazało serwisowi wPolityce. Nasze pytania w podobnej sprawie na razie pozostają bez odpowiedzi.
Wynagrodzenie sędziów TK wynosiło w 2024 r. ok. 35 tys. zł brutto miesięcznie. – Nie dostajemy uposażenia – przyznała w rozmowie z PAP była posłanka PiS a obecnie sędzia TK Krystyna Pawłowicz. – To jest tak szokujący atak na Polskę, na polskie instytucje i organy konstytucyjne, na niezależny Trybunał i niezawisłych sędziów przez polskie władze, że brak jest słów – skomentowała.
Wcześniej Pawłowicz zapowiedziała, że „sędziowie TK nadal będą pełnić swe konstytucyjne funkcje”. Jednocześnie niektórzy zamierzają dochodzić wypłaty pensji na drodze sądowej.
„Część sędziów TK w drodze przedsądowego wezwania do zapłaty zwróciła się już do Prezesa Trybunału o wypłatę zaległego wynagrodzenia” – podał TK. Kolejnym krokiem będzie zapewne wniesienie do sądu pracy pozwu o zapłatę.
Osobne działania podejmuje prezes Trybunału, którym od grudnia jest Bogdan Święczkowski, za rządów PiS prokurator krajowy i prawa ręka Zbigniewa Ziobry w prokuraturze.
Święczkowski wystąpił do ministra finansów Andrzeja Domańskiego z wnioskami o uruchomienie dodatkowych środków z rezerwy celowej budżetu państwa. Oczekiwał przyznania ponad 10 mln zł na wynagrodzenia sędziów 2025 r.
„Wniosek został przez Ministra Finansów odrzucony bez uzasadnienia merytorycznego” – przekazał TK. Kolejny wniosek – o pieniądze na wynagrodzenia w lutym – jak na razie pozostaje bez odpowiedzi.
– Gdyby Sejm i Senat przekazały środki na funkcjonowanie tych instytucji, przykładalibyśmy rękę do pogłębiania kryzysu konstytucyjnego w Polsce i naruszylibyśmy prawo, dlatego że doprowadzilibyśmy do sytuacji, w której system ustrojowy w Polsce byłby cały czas pod znakiem zapytania – tłumaczył cięcia senator z Polski 2050 Jacek Trela. Mniej pieniędzy dostał nie tylko TK, ale także upolityczniona przez PiS Krajowa Rada Sądownictwa, która nie dostała środków na diety swoich członków.
Łukasz Woźnicki – Gazeta Wyborcza, 14.03.2025 (fragmenty)
-
Elektronika9 lat ago
These ’90s fashion trends are making a comeback in 2017
-
Elektronika9 lat ago
The final 6 'Game of Thrones’ episodes might feel like a full season
-
Elektronika9 lat ago
According to Dior Couture, this taboo fashion accessory is back
-
Elektronika9 lat ago
The old and New Edition cast comes together to perform
-
Elektronika9 lat ago
Phillies’ Aaron Altherr makes mind-boggling barehanded play
-
Elektronika9 lat ago
Uber and Lyft are finally available in all of New York State
-
Elektronika9 lat ago
Disney’s live-action Aladdin finally finds its stars
-
Elektronika9 lat ago
Steph Curry finally got the contract he deserves from the Warriors
