Akryl na podobraziu MDF bawełnianym + werniks 40/60 / Małgorzata Zielińska

„Trochę morza w moich rękach” – malarska opowieść o Bałtyku w Muzeum Rybołówstwa Morskiego

„Trochę morza w moich rękach” – malarska opowieść o Bałtyku w Muzeum Rybołówstwa Morskiego

Reklama

11 marca 2026 roku w Muzeum Rybołówstwa Morskiego w Świnoujściu przy Placu Rybaka 1 odbył się wernisaż wystawy malarstwa zatytułowanej „Trochę morza w moich rękach”. Autorką prezentowanych prac jest świnoujska artystka Małgorzata Zielińska, a wydarzenie wpisuje się w cykl „Środy w Muzeum”, który regularnie ożywia to miejsce spotkaniami ze sztuką i lokalnymi twórcami.

Wystawa, choć kameralna, przyciągnęła licznych miłośników sztuki, mieszkańców miasta i turystów, którzy w pierwszych dniach wiosny chcieli zobaczyć, jak nadmorski pejzaż może zostać ujęty na płótnie. Tytuł – „Trochę morza w moich rękach” – oddaje wprost to, co widzimy na obrazach: próbę uchwycenia, zatrzymania i niemal dotykalnego przełożenia morskiej przestrzeni, światła i nastroju na język farby.

Małgorzata Zielińska, znana w Świnoujściu także jako projektantka biżuterii i animatorka kultury, tym razem pokazała inną odsłonę swojej twórczości. Jej płótna to osobista, bardzo emocjonalna interpretacja Bałtyku – morza, które dla mieszkańców nadmorskich miast jest jednocześnie tłem codzienności, źródłem inspiracji, ale i nieustannym wyzwaniem dla oka i pędzla.

Na ekspozycji dominują motywy horyzontu, które rozmywa się w mgłach i oparach, fale rozbijające się o falochrony, plaże w różnych porach dnia i roku, a także bardziej abstrakcyjne ujęcia – gry świateł na wodzie, srebrzyste refleksy i głębokie granaty zachodzącego słońca. Artystka nie stara się dokumentować rzeczywistości w sposób realistyczny – raczej oddaje uczucie, jakie towarzyszy obcowaniu z morzem: spokój, niepokój, tęsknotę, siłę natury i ulotną piękność chwili.

Podczas wernisażu nie zabrakło rozmów. Goście pytali Małgorzatę Zielińską o technikę, o to, w jaki sposób wybiera kadry i jak długo potrafi patrzeć na tę samą falę, zanim zacznie ją malować. Artystka podkreślała, że morze w Świnoujściu jest inne niż wszędzie indziej – zmienia się kilkanaście razy dziennie, w zależności od wiatru, pory roku i nastroju obserwatora. „Czasem wystarczy pięć minut spaceru plażą, żeby wiedzieć, co dziś chcę namalować” – mówiła.

Wystawa jest jednocześnie hołdem dla miejsca, w którym powstała – Muzeum Rybołówstwa Morskiego, które od lat łączy historię rybołówstwa z przyrodą i kulturą morza. Obrazy Zielińskiej w naturalny sposób dialogują z morskimi eksponatami, sieciami, modelami statków i starymi mapami nawigacyjnymi. Razem tworzą opowieść o tym, jak bardzo morze kształtuje życie, wyobraźnię i sztukę ludzi mieszkających na jego brzegu.

Ekspozycję „Trochę morza w moich rękach” będzie można oglądać w Muzeum Rybołówstwa Morskiego przez najbliższe tygodnie (warto sprawdzić aktualne informacje na stronie muzeum lub profilu na Facebooku). To piękna okazja, by na chwilę zatrzymać się w biegu i – dosłownie – wziąć trochę morza w swoje ręce, tyle że tym razem w formie farby na płótnie.

Jeśli jesteście w Świnoujściu lub planujecie przyjazd – gorąco polecam. Morze Małgorzaty Zielińskiej jest ciche, ale bardzo wymowne.

Reklama (700x100 px)