Tylko operacja uratuje Olusia przed nieludzkim cierpieniem – ratunku!

Alexander Świerczyński

Stało się to, czego baliśmy się najbardziej – z Olusiem jest bardzo źle! Chłopiec potrzebuje pilnej operacji, inaczej dojdzie do tragedii – grozi mu „wypadnięcie” bioder… Już teraz podwichnięte są w aż 50% – jeśli nic nie zrobimy, czeka go straszne cierpienie! Bez operacji przestanie się ruszać, nie wstanie już z łóżka… Nie godzimy się na ból i kalectwo, dlatego błagamy o ratunek!

Mama Olusia bardzo prosi o Twoją pomoc:

Każda mama chciałaby dla swojego dziecka to, co najlepsze… Ja przede wszystkim chciałabym, żeby w życiu mojego synka nie było tylu łez, trudnych chwil i bólu… Alexander skończył niedawno 7 lat. 7 lat rygoru większego niż na wojskowym poligonie, dzieciństwa, którego rytm wyznaczają pobyty w szpitalu, badania, zajęcia, ćwiczenia… Nie ma beztroski dzieciństwa, jest dramatyczna walka o zdrowie. Wszystko po to, by Olusiowi było lżej, by miał odrobinę szans na to, co inne dzieci – na sprawne, samodzielne, dobre życie…

ratunku

Synek urodził się z holoprosencefalią – bardzo ciężką wadą mózgu, w wyniku której jego mózg nie podzielił się tak, jak powinien… W najcięższej postaci tej choroby dzieci umierają w trakcie pierwszego roku życia. My mieliśmy szczęście – śmierć oszczędziła Olusia, synek jest z nami. Nie rozwija się jednak ani trochę tak jak inne dzieci…

Wszystko, co innym przychodzi łatwo – pierwszy krok, pierwsze słowo – u nas jest efektem ciężkiej pracy… Choć Oluś nie powie, jak się czuje ani na co ma ochotę – umie wskazać palcem, porozumieć się niewerbalnie, pokazać grymasem… Synek sam nie wstanie ani nie chodzi, ale dzielnie raczkuje, porusza się też z balkonikiem czy prowadzony pod pachy… Rehabilitujemy go praktycznie codziennie i to dzięki temu, małymi kroczkami, jego rozwój idzie do przodu. Bywa ciężko, niekiedy bardzo. Uśmiech Olusia dodaje jednak sił do walki… Mamy to szczęście, że synek jest zawsze radosnym i uśmiechniętym dzieckiem.

Niestety, stan zdrowia Olusia uległ dramatycznemu pogorszeniu… Na jednej z kontroli dowiedzieliśmy się, że bioderka Olusia nie kształtują się prawidłowo. Ta myśl prześladuje nas od kilku lat. W końcu stało się to, czego tak bardzo się baliśmy – przed turnusem rehabilitacyjnym wykonaliśmy zdjęcie RTG stawów biodrowych. Monitorujemy je corocznie. Okazało się, że jest bardzo źle, dramatycznie wręcz… Biodra są podwichnięte już w 50% i bez pilnej operacji dojdzie do ich wypadnięcia! To ponoć straszny, niewyobrażalny wręcz ból… Jeśli do tego dojdzie, Oluś zostanie dzieckiem leżącym, przykutym do łóżka, płaczącym z bólu…

Synek może stracić umiejętności czworakowania, kroczenia… Wszystko to, czego w wyniku ciężkiej pracy, okupionej bólem, trudem i łzami, uczył się tyle lat. To byłaby katastrofa… Szansą jest tylko operacja. Specjaliści z Paley Institute w Warszawie, szpitala, w którym leczy się dzieci z najcięższymi wadami ortopedycznymi, chcą pomóc naszemu synkowi. Zoperują Olusia i uratują go przed potwornym cierpieniem… Niestety, kosztorys operacji powala. Potrzebujemy ogromnej kwoty, by ratować sprawność naszego synka.

Jestem przygotowana na wszystko, by ratować synka przed tym, co wydarzy się, jeśli ratunek nie nadejdzie na czas… Nie boję się dni i nocy spędzonych w szpitalu, ciężkich ćwiczeń, wyrzeczeń, by tylko synkowi było lepiej. Przed nami operacja, ból, cierpienie, rehabilitacja, walka o sprawność. Kwota operacji jest jednak poza zasięgiem naszej rodziny. Sami nie uratujemy Alexandra, dlatego błagam Was o pomoc i o modlitwę, a Boga, by stał się cud, aby uchronić synka przed cierpieniem.



Zostaw komentarz / Facebook

Konkurs fotograficzny pn.: „Pochwal się swoim pupilem”

konkurs fotograficzny