Najnowsza jednostka polskiego armatora – Bursztyn Unity – wzbudziła spory rozgłos jeszcze przed wypłynięciem na szerokie wody. Choć statek należy do szczecińskiego przedsiębiorstwa Polska Żegluga Morska, na jego rufie widnieje napis „Limassol”. Wyjaśniamy, dlaczego powracające jak bumerang pytanie o brak polskiej bandery na rodzimych statkach znów wywołało dyskusję w branży morskiej.
Rejestracja statków w takich krajach jak Cypr, Liberia, Panama czy Wyspy Marshalla to stała praktyka w świecie żeglugi międzynarodowej. Tzw. Wygodne Bandery (lub Tanie Bandery, ang. flags of convenience) oferują armatorom optymalizację kosztową i prawną.
W przypadku Bursztyna Unity i portu Limassol kluczowe znaczenie ma kilka czynników:
-
System podatkowy (Tonnage Tax): Cypr oferuje niezwykle przejrzysty i stabilny system podatku tonażowego, uzależniony od wielkości statku, a nie od zmiennych dochodów generowanych przez jednostkę.
-
Koszty pracy załogi: Rejestracja na Cyprze pozwala na zatrudnianie marynarzy zgodnie ze standardami Międzynarodowej Federacji Transportowców (ITF), co upraszcza procedury ubezpieczeniowe i socjalne na poziomie globalnym.
-
Międzynarodowa wiarygodność bankowa: Instytucje finansowe finansujące zakup nowych budów (często warte dziesiątki milionów dolarów) wymagają rejestracji statku w rejestrze gwarantującym sprawne egzekwowanie praw hipotecznych w razie ewentualnych problemów. Cypr oferuje elastyczne i sprawdzone prawo morskie oparte na wzorcach brytyjskich.
Dlaczego nie Szczecin? Problemy polskiego rejestru
Choć Szczecin jest sercem operacyjnym PŻM, wpisanie Bursztyna Unity do polskiego rejestru okrętowego wiązałoby się z wyraźnymi stratami konkurencyjnymi na rynku międzynarodowym.
Główne bariery to:
-
Wysokie pozapłacowe koszty pracy: Polskie przepisy podatkowe i ubezpieczeniowe nakładają na armatora obciążenia, które uniemożliwiają rywalizację z przewoźnikami z Grecji, Chin czy Niemiec.
-
Brak elastyczności prawnej: Polska procedura rejestracji jednostek oraz przepisy dotyczące zastawu hipotecznego wciąż pozostają mniej dostosowane do wymagań zagranicznych banków komercyjnych.
-
Skomplikowane wymogi biurokratyczne: Rejestracja w Polsce wiąże się ze znacznymi opóźnieniami administracyjnymi w porównaniu do sprawnie działających rejestrów międzynarodowych.
Czy polska bandera ma szansę wrócić na bałtyckie masowce?
Eksperci ds. gospodarki morskiej od lat podkreślają, że rozwiązaniem problemu byłoby stworzenie w Polsce tzw. drugiego rejestru statków. Takie rozwiązanie funkcjonuje m.in. w Niemczech czy Danii i pozwala rodzimym armatorom na korzystanie z preferencyjnych warunków bez konieczności wyprowadzania floty pod obce flagi.
Do czasu wprowadzenia pełnych reform legislacyjnych w Warszawie, flagowe jednostki polskiej floty komercyjnej – w tym nowoczesny masowiec Bursztyn Unity – pozostaną formalnie związane z portem w Limassol. Daje to PŻM stabilność finansową oraz rentowność, która pozwala polskiemu armatorowi skutecznie konkurować na globalnym rynku przewozów morskich.
Czy flaga Cypru to rozwiązanie docelowe?
Według informacji przekazanych przez armatora, rejsy i próby pod banderą cypryjską były etapem wdrożeniowym. Przedstawiciele firmy oraz Ministerstwa Infrastruktury deklarują intencję docelowego przerejestrowania statku pod polską banderę (do portu macierzystego w Szczecinie lub Świnoujściu), gdy gotowe będą odpowiednie analizy biznesowe oraz zapowiadane zmiany w polskich przepisach ułatwiające powrót statków pod polską flagę.
