Słodko-gorzki tydzień: Między oparami absurdu a nadzieją dla Świnoujścia

Słodko-gorzki tydzień: Między oparami absurdu a nadzieją dla Świnoujścia

Ostatni tydzień był dokładnie taki jak samo życie – słodko-gorzki. Z jednej strony poczucie walki z wiatrakami i zdumienie poziomem publicznej debaty, z drugiej – krzepiąca solidarność, która przypomina, że w tej walce o tożsamość prawobrzeża nie jesteśmy sami.

Reklama

Gorzki smak absurdu

Podczas jednej z ostatnich debat padły słowa, które trudno traktować inaczej niż w kategoriach ponurego żartu. Przedstawiciele portu podjęli próbę przekonania opinii publicznej, że Latarnia Morska w Świnoujściu, forty i okoliczne zabytki… nie mają realnego wpływu na ruch turystyczny.

Zderzmy to z brutalnymi liczbami:

  • Przed odcięciem dostępu: ok. 120 000 odwiedzających rocznie.

  • Obecnie: spadek do poziomu ok. 20% tej wartości.

Twierdzenie, że taki regres „nie ma znaczenia dla turystyki”, to poziom oderwania od rzeczywistości, który naprawdę zaskakuje – nawet nas, przyzwyczajonych do różnych narracji. Słyszeliśmy już o niemieckich „onucach” czy kozach roznoszących grypę. Ale dzisiejsza retoryka budzi niepokój: czy ktoś celowo przygotowuje grunt pod tezę, że nasze największe atrakcje są zbędne?

To pytanie kierujemy bezpośrednio do @Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście oraz prezesa Jarosława Siergieja, którego interesy reprezentowała osoba forsująca te tezy. Czy naprawdę wierzycie, że historia i turystyka mogą zostać bezkarnie wymazane z mapy prawobrzeża?


Słodki powiew normalności

Na szczęście tam, gdzie kończy się logika portowych dywagacji, zaczyna się solidarność lokalna. Wczoraj Rada Miasta Świnoujście – jednogłośnie i przy pełnej frekwencji – przyjęła apel do władz państwowych o wsparcie w rozwiązaniu problemów prawobrzeża.

To jasny i silny sygnał: dostęp do zabytków to nie jest fanaberia garstki zapaleńców, ale fundament życia tego miasta. Ten gest radnych to dowód, że nie wszyscy stracili kontakt z rzeczywistością i że ranga naszych zabytków jest bezdyskusyjna.


Co u nas? Tryb „wyspowy” i kierunek północ

Mimo tych wszystkich zawirowań, życie w forcie toczy się swoim rytmem:

  • Wypuściliśmy ostatnich ptasich pacjentów po rehabilitacji – to zawsze najbardziej wzruszający moment naszej pracy.

  • Porządki zakończone, a my powoli zaczynamy pakować myśli i sprzęt na nadchodzący wyjazd na Spitsbergen.

  • Nadal funkcjonujemy w „trybie wyspowym” – dziś płynie tylko jeden statek o godzinie 10:00.

Mimo wszystko – to był dobry tydzień. Pokazał, że choć bywa gorzko, to wspólny głos mieszkańców i radnych ma swoją wagę.

Pięknego weekendu, Przyjaciele!

Ewyspiarz.info


Reklama (700x100 px)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *